Obserwatorzy

środa, 21 czerwca 2017

Moja walka z lnem

Dzierganie chusty Alisedy  zaproponowała Yellow Mleczyk Robótkuje w grupie, którą administruje na Fb  (zobacz, jeśli chcesz - klik)
Nigdy jeszcze nie dziergałam chusty na drutach więc postanowiłam spróbować.
Opis krok, po kroku wydaje się "do ogarnięcia" Jeżeli mi się uda, miałabym "z głowy" upominki dla dwóch solenizantek. 
Docelowo chciałabym aby mój szal wyglądał podobnie do tego na fotce poniżej. Proszę zajrzyj do strony autorki KLIK


Yellow Mleczyk proponuje naturalne włókna. Wybrałam Lenkę z Włóczki Warmii kolor naturalny.



No i zaczęła się zabawa.
Wzór, który wydawał mi się "do ogarnięcia" wcale taki łatwy nie jest. A włóczka sztywna i cieniutka. Próby dziergania ze schematu okazały się w moim przypadku porażką. Próby dziergania z opisu też nie udane.


W czasie dziergania trudno było mi dostrzec wzór. Jak go rozciągnęłam okazało się, ze początek "skopany". Znów prucie i tak w kółko.
 

Ciągle coś gubiłam i  myliłam. Druty z żyłką zmieniłam na zwykłe proste. Próbowałam ratować się markerami zaznaczając rekordy.


Niewiele pomogło. Moje markery są zbyt duże do takiej cienizny.
Przestałam liczyć ile było falstartów. Dni mijały a ja nadal na starcie. Próby wzoru z innej włóczki wychodziły super. Z Lenki nie wychodzi i już. Wiem, wiem .... nie te lata, nie te oczy .... ale dziewczyny z grupy dają radę ... więc ja też muszę. Jedna z koleżanek podpowiedziała, żeby spróbować dziergać z "magiczną, ratunkową nitką". Spróbowałam. I to był przełom :-)
Było już tak i tak :-)




Czerwiec się kończy a ja nadal nie mam swojego szala. Jestem na półmetku. Przybywa go pomalutku a ja jestem coraz bardziej z siebie dumna. Może skończę w czerwcu :-)


Nie poddaję się. Działam dalej :-)




czwartek, 1 czerwca 2017

Miała być bluzeczka a jest tunika :-)





Pewnego majowego dnia postanowiłam kupić sobie coś na ból głowy. Podobno to świetna terapia. No i zaszalałam. Kupiłam  zestaw "czarodziejskich" karbonowych drutów i piękną włóczkę FUTURA  firmy GPTEX. Jest to bajeczna mieszanka bawełny z wiskozą w cudownych kolorach.
Zakup takich, a nie innych drutów doradziła mi wspaniała artystka Iwonka Eriksson  z DRUTOTERAPII za co serdecznie dziękuję :-)




Producent zaleca druty 3,5 - 4,5 mm. Zrobiłam próbki i zdecydowałam, że będę dziergała 3,5 mm z żyłką 80 cm. Z obliczeń mi wyszło, że 10 cm robótki to około 18 oczek i 25 rzędów.
Moja bluzeczka miała być robiona "w poprzek" gładkim ściegiem prawym (w rzędach parzystych oczka prawe, w rzędach nieparzystych oczka lewe)

 

Na potrzeby robótki (rozmiar 42) wykonałam sobie taki wykrój:


i zabrałam się do pracy. Nabrałam  120 oczek (pamiętając, że kierunek pracy jest poprzeczny) i spokojnie rząd, za rzędem dziergałam sobie aż do uzyskania 60 cm. Trochę mi przeszkadzało, że robótka się "roluje". Poza tym włóczka mi się czasem rozwarstwiała i trzeba było uważać. Jakby tego nie było dość, to mój debiut z drutami z łączoną żyłką też mi dokuczał. Po prostu nie dokładnie połączyłam co trzeba. Jak zwykle w takich sytuacjach trzeba skorzystać z pomocy znawców tematu :-) Iwonka Eriksson z Drutoterapii fajnie pokazuje na filmie jak to zrobić dobrze KLIK . 
Terapię tunikowo - bluzeczkową prowadziłam głównie w promieniach słonecznych :-) 




Pierwsza przymiarka :-) 


 Gotowa kreacja :-) 



Dekolt i dół tuniki obrobiłam półsłupkami i wachlarzykami z 5 słupków (szydełko 3,5 mm). 
Rękawki, to łuki z 5 oczek łańcuszka (20 łuków) x 7 rzędów. W ósmym rzędzie zrobiłam wachlarzyki z 7 półsłupków. 
"Wyszło" 7, 5 motka. W moteczku 50 g / 110 m. 




Na koniec kolaż :-)

Koszt takiej tuniczki nie licząc czasu (sama włóczka) to około 116 zł (8 motków x 14,50 zł.).
Trudno określić ile czasu poświęciłam, ponieważ dziergałam dla relaksu, w wolnych chwilach.
Zakupy zrobiłam w sklepie internetowym BIFERNO , który serdecznie polecam. Miła i kompetentna obsługa, Zamówienie zrealizowane w ekspresowym tempie :-)